SEMINARIUM: OPEN EVS WORLD
12-18.09.2005r. Usma, ok.40 km od Ventspils, Łotwa.
To seminarium to była jedna wielka niespodzianka, co zresztą nie powinno dziwić na Łotwie.
To " kraj, który śpiewa" i kraj, w którym nigdy niczego nie można być pewnym. Sprawcami całego zamieszania byli
Inga Baltina i Andrejs Mierins z łotewskiej organizacji " Youth in Progress".
Uczestnicy to: byli wolontariusze, obecni, szefowie organizacji, ludzie pracujący w organizacjach młodzieżowych i
mający do czynienia z EVS na co dzień z Łotwy, Polski, Słowenii, Hiszpanii, Włoch, Szkocji. Mieliśmy wspólnie uczyć
się wypełniania formularzy EVS, obliczania budżetów, rozwiązywania problemów związanych z wysłaniem/ przyjęciem
wolontariusza oraz mieliśmy okazję nawiązać kontakty, które może zaowocują współpracą w przyszłości. Ludzie byli
wspaniali.
Pomysł seminarium był świetny- była to bowiem gra. Oczywiście najpierw krótkie przygotowanie teoretyczne,
ale już za chwilę podzieliliśmy się na grupy, w których 2 osoby pełniły funkcję organizacji wysyłającej,
a 1- wolontariusza. Dostaliśmy kilka projektów do wyboru, telefony kontaktowe do organizacji goszczących,
wspólnie mieliśmy wybrać to, co interesuje naszego wolontariusza, ustalić szczegóły jego wyjazdu, wypełnić
formularze, złożyć je do Agencji Narodowej( organizatorzy pełnili tę funkcję), czekać na akceptację, wysłać
wolontariusza na pre-departure meeting i na drugi dzień dana osoba naprawdę jechała do pracy, w miejsce opisane
w projekcie. Projekt trwał 1 dzień. Podczas tego dnia wolontariusze lub ich mentorzy dzwonili do organizacji
wysyłających ze swoimi skargami, bo przecież nie ma projektów wolnych od problemów. Trzeba było na bieżąco
rozwiązywać wszelkie konflikty i starać się pomóc naszemu wolontariuszowi.
Poza tym pracowaliśmy nad opracowaniem evaluation meeting dla wolontariuszy, szukaliśmy idei wolontariatu,
wspólnie wymyślaliśmy projekty, które moglibyśmy razem zrealizować. Koniec to była krótka twórcza( moja grupa
przygotowała TV- show) prezentacja przebiegu projektu: od szukania projektu do jego ewaluacji. Nie wszystko poszło,
jak należy w tej grze symulacyjnej, ale generalnie to była dobra zabawa i dobra lekcja. Zamiast słuchać nudnych
wykładów lub snuć teoretyczne rozważania, mieliśmy wszyscy szansę znaleźć się w roli, w jakiej do tej pory nie
byliśmy i praktycznie zobaczyć do czego mogą prowadzić nasze działania lub zaniechania. Nasze decyzje dotyczyły
przecież żywego człowieka i jednego dnia z jego życia. To była spora odpowiedzialność.
Poza pracą umysłową, organizatorzy zafundowali nam kilka godzin pracy fizycznej- trzeba było 3 wielkie kupy
drewna poukładać w drewutniach. Muszę przyznać, że to był znakomity pomysł, bo czasem mieliśmy już naprawdę
dość siedzenia w czterech ścianach. Poza tym mieliśmy okazję popływać łódkami po pięknym Jeziorze Usma, które
jest rezerwatem przyrody, pomedytować o wschodzie słońca, skorzystać z tzw. bani, potańczyć i najeść się do syta.
A jedzenie było wyśmienite. Najwspanialsze były oczywiście tradycyjne dania na czele z moim ulubionym szarym grochem.
Nie brakowało nam niczego poza słońcem, ciepłymi kołdrami i ogrzewaniem w pokojach. Ale to przecież drobiazgi.
Jestem byłym wolontariuszem, we wrześniu minął dokładnie rok od ukończenia mojego projektu, który miał miejsce
właśnie na Łotwie, w Rezekne. Miło było wrócić do tego kraju, choć już w zupełnie innej roli. To niesamowite,
jak jedna decyzja wywołuje lawinę kolejnych wydarzeń i zmian, jak jedno spotkanie może wpłynąć na nasze dalsze plany.
Dla mnie EVS nie skończył się tylko na byciu wolontariuszem i bardzo mnie to cieszy. A to seminarium, mam nadzieję,
było tylko wstępem do kolejnych działań i nowych wyzwań, zdarzeń w moim życiu.
Agnieszka Chmielecka - Wolontariuszka Stowarzyszenia ANAWOJ
ZOBACZ WSZYSTKIE ZDJĘCIA ZE SPOTKANIA!